"Do obowiązków Państwa należy troska o obronę i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak środowisko naturalne i środowisko ludzkie, których ochrony nie da się zapewnić przy pomocy zwykłych mechanizmów rynkowych".

 

JAN PAWEŁ II
Encyklika Centesimus Annus

 

Reakcje po proteście posłów AWPL świadczą o jego słuszności

Wczoraj w przestrzeni litewskich mediów elektronicznych ukazał się komentarz niejakiego Artūrasa Jančysa, dotychczas nieznanego autora. Opatrzony został bulwarowym tytułem „Chamskie splunięcie polskich polityków w twarz Litwy", zaś treść komentarza nie odbiega od bulwarowego charakteru tytułu: jest niewybredna i pozbawiona większej wartości.

 

Fakt pojawienia się tego „pisarza" bulwarowego na portalu lrytas.lt - pretendującego do miana medium opiniotwórczego - nie dziwi, gdyż portal wciąż nie może wyzwolić się od swojego pierwowzoru, czyli "Komsomolskiej Prawdy" słynącej z szerzenia kłamstwa. Świadczy też o tym, że protest AWPL był strzałem w dziesiątkę, krokiem niewątpliwie słusznym. Świadczy o tym między innymi rozgłos, który nastąpił po demarche'u członków sejmowej frakcji AWPL oraz nagłośnienie problemu cynizmu zarówno V. Landsbergisa, jak też partii konserwatywnej czy poszczególnych przedstawicieli będących u steru władzy na Litwie.

Przypomnieć pokrótce należy, że w 1991 roku, przed krwawymi wydarzeniami pod Wieżą Telewizyjną, frakcja Związku Polaków na Litwie wydała oświadczenie, w którym podkreśliła znaczenie jedności mieszkańców w obliczu zagrożenia z zewnątrz, deklarowała czynny udział polskiej mniejszości w walce kraju o wolność i niepodległość. 29 stycznia tegoż roku Rada Najwyższa Republiki Litewskiej przyjęła nowelizację Ustawy o mniejszościach narodowych, którą podpisał V. Landsbergis. Po prawie 20 latach obowiązywania tego niesłychanie ważnego aktu prawnego ta sama siła polityczna – konserwatyści – anulowała ustawę, mało tego: obecnie publicznie demonstruje niechęć wobec przywrócenia obowiązywania ustawy regulującej prawa i obowiązki mniejszości narodowych zamieszkujących Litwę.

Aroganckie wypowiedzi autora komentarza odnośnie demarche'u AWPL - szeroko przecież w świecie parlamentarnym stosowanej formy protestu – nie tylko świadczy o zaściankowości, jest obłudne, ale też stanowi kompromitację dziennikarstwa w kraju zachodnim. Wczoraj wiceprzewodnicząca AWPL, posłanka na Sejm Wanda Krawczonok przypomniała, że przed 10 laty, podczas uroczystego posiedzenia w Sejmie w Dniu Obrońców Wolności Litwy, konserwatyści opuścili salę sejmową, gdy na trybunę wszedł ówczesny prezydent Litwy Rolandas Paksas. Demarche konserwatystów odbył się bez poważnej przyczyny - jedynie dlatego, że nie akceptowali oni ówczesnego prezydenta. Autor komentarza naturalnie o tym nie wspomina, bowiem przyświeca mu inny cel, cel zresztą bardzo czytelny: dopuszczanie się, niczym sowiecki komsomolec, kłamstwa, upowszechnianie nieprawdy i szerzenie chamstwa. Osoby o podobnych poglądach powinny wydać okrzyk: „Niech żyje A. Jančys!, Niech żyje chamstwo!".

 Dr Bogusław Rogalski, politolog

Gościmy

Odwiedza nas 60 gości oraz 0 użytkowników.

Login form