"Do obowiązków Państwa należy troska o obronę i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak środowisko naturalne i środowisko ludzkie, których ochrony nie da się zapewnić przy pomocy zwykłych mechanizmów rynkowych".

 

JAN PAWEŁ II
Encyklika Centesimus Annus

 

Sterowana praworządność

Jaki wpływ mają łapówkarze na działania prokuratury?

4500 litów grzywny oraz wszczęta sprawa karna za rzekome stawianie oporu i nieposłuszeństwo wobec urzędnika Wileńskiej Rejonowej Agencji Departamentu Ochrony Środowiska Regionu Wileńskiego – takie są skutki decyzji o nie przerywaniu ogrzewania Awiżeń i Bukiszek, którą podjął Zbigniew Jedziński, dyrektor spółki akcyjnej „Nemenczines komunalininkas”, jeszcze w roku 2009.

Zbigniew Jedziński w rozmowie z „Tygodnikiem” stwierdził, że konflikt z zastępcą kierownika Wileńskiej Rejonowej Agencji Departamentu Ochrony Środowiska Regionu Wileńskiego Sergejusem Tretjakovasem został wywołany sztucznie, bezpodstawnie i nosi znamiona zamierzonej prowokacji. Zacznijmy jednak od początku…

Urzędnik pozostał głuchy

W lutym ubiegłego roku Tretjakovas zarządził sprawdzenie kotłowni w Awiżeniach, którą eksploatuje „Nemenczines komunalininkas”. W wyniku kontroli okazało się, że brakuje zatwierdzonego przez Departament zezwolenia na prewencję i kontrolę zanieczyszczeń.

Na nic zdały się tłumaczenia Jedzińskiego, że podanie na uzyskanie zezwolenia spółka złożyła jeszcze w styczniu 2009 roku i to pracownicy Departamentu ponad rok zwlekali z jego wydaniem. Zdaniem urzędnika, dyrektor „Nemenczines komunalininkas” nie miał prawa eksploatować kotłowni nie tylko w Awiżeniach, ale i Bukiszkach. Nie przekonywały też urzędnika argumenty, że pozostawienie bez ogrzewania szkół, przedszkoli i domów mieszkalnych w tych osiedlach byłoby nie tylko zaprzeczeniem wszelkich norm człowieczeństwa, ale i zwyczajnym przestępstwem. Trudno byłoby obliczyć też straty, jakie poniosłaby nie tylko spółka, ale i korzystający z usług wymienionych kotłowni ludzie, gdyby z powodu opieszałości urzędników Departamentu na czas nie rozpoczęto sezonu grzewczego. Wszystko na nic. Urzędnik pozostał głuchy na argumenty, ale nie omieszkał ukarać grzywnami pieniężnymi dyrektora w wysokości po 2250 litów za każdą kotłownię, chociaż Departament sam zwlekał z wydaniem zezwolenia.

Dać nauczkę dyrektorowi

Tymczasem „krnąbrny” kierownik został wezwany „na dywanik” do siedziby Wileńskiej Rejonowej Agencji w celu złożenia dodatkowych wyjaśnień i podpisania protokołu o wymierzeniu mu grzywny pieniężnej. Jedziński jeszcze raz próbował wyperswadować, że wina leży nie po jego stronie, a Departamentu, który nie tylko zezwolenia na czas nie wydał, ale jeszcze wyznaczył wysokie kary pieniężne. Dyrektor protokołu nie podpisał i chciał opuścić gabinet zastępcy kierownika Wileńskiej Rejonowej Agencji. I wtedy zaczęło się… Tretjakovas widocznie poczuł się dotknięty tym, że ktoś miał czelność mu – pracownikowi Departamentu – stanąć okoniem i nie podpisać protokołu. Postanowił więc na swój sposób wymierzyć „sprawiedliwość” i dać nauczkę dyrektorowi, zamykając go w gabinecie. Nie zważał przy tym na stan zdrowia Jedzińskiego, któremu skoczyło ciśnienie (chory jest na hipertonię), poczuł się źle, brakowało mu powietrza.

„Więźniowi” udało się jakoś wyrwać dobrze zbudowanemu urzędnikowi, który próbował powstrzymać go szarpiąc za rękawy i wybiec na korytarz. Wtedy na pomoc Tretjakovasowi skoczyli jego współpracownicy, którzy wykręcając ręce i szarpiąc ponownie uwięzili Jedzińskiego w korytarzu.

Była wezwana też policja, a następnie, na prośbę „aresztanta”, pogotowie.

Przekroczenie pełnomocnictw i dziwna pozycja prokuratury

Rozumiejąc, że tym razem przeholował i nie czekając na pozew ze strony Jedzińskiego, Tretjakovas pośpieszył zwrócić się z pozwem do sądu, w którym oskarżył dyrektora o stawianie oporu urzędnikowi państwowemu. Sprawa karna jest w toku.

Zgodnie z Kodeksem Naruszeń Praw Administracyjnych RL art. 266, prawo zatrzymania i tymczasowego ograniczenia wolności mają policjanci, funkcjonariusze służb nadużyć finansowych, pracownicy ochrony pogranicza, ochroniarze więzienni itd.

Funkcjonariusze instytucji ochrony środowiska mają prawo zatrzymać tylko kłusowników bądź osoby zajmujące się bezprawnym wyrębem lasu. Faktycznie to Sergejus Tretjakovas przekroczył swe pełnomocnictwa, nadużył stanowiska, ograniczając wolność i swobodę poruszania się obywatela. To on powinien być pociągnięty do odpowiedzialności karnej i zasiąść na ławie oskarżonych. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?

Trudno zrozumieć, ale po otrzymaniu przez redakcję informacji, że prokurator wileńskiej prokuratury dzielnicowej otrzymał wskazówkę aby Jedzińskiego pociągnąć do odpowiedzialności wszystko staje się jasne. Niestety, ale często w naszym kraju praworządność jest sterowana.

Gościmy

Odwiedza nas 25 gości oraz 0 użytkowników.

Login form