"Do obowiązków Państwa należy troska o obronę i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak środowisko naturalne i środowisko ludzkie, których ochrony nie da się zapewnić przy pomocy zwykłych mechanizmów rynkowych".

 

JAN PAWEŁ II
Encyklika Centesimus Annus

 

To be, or not to be nowej elektrowni atomowej na Litwie, czyli komu na tym zależy

fot. wikipedia.plDyskusja na temat budowy nowej elektrowni atomowej (EA) (nowej, bo „stara” ignalińska została zamknięta) trwa od momentu ogłoszenia rezultatów referendum aż po dzień dzisiejszy. Minister energetyki Jarosław Niewierowicz sugeruje, że budowa tej elektrowni na Litwie jest niezbędna do osiągnięcia niezależności energetycznej. A co ze zdaniem większości obywateli, którzy jednoznacznie opowiedzieli się przeciwko EA? Minister twierdzi, że referendum miało jedynie charakter doradczy… Nie zobowiązuje.

 

Moim zdaniem wybudowanie EA będzie możliwe tylko po ogłoszeniu nowego referendum i po uzyskaniu większościowego poparcia mieszkańców kraju. Zwolennicy budowy nowej EA argumentują, że ówczesne władze zapewne źle (niewystarczająco przekonywująco) wytłumaczyli potrzebę istnienia na Litwie energetyki atomowej. Byłem świadkiem z jakim zaangażowaniem ówczesna koalicja rządząca prowadziła agitację na rzecz tego projektu EA: propagandowe spoty reklamowe w telewizji państwowej - szczytem myśli marketingowej.

Uważam, że powinniśmy z szacunkiem odnosić się do zdania swoich obywateli. Należy rzetelnie i obiektywnie naświetlać sedno sprawy stosując niepodważalne argumenty. Wypadałoby też zauważyć, że energetyka jądrowa nie zanieczyszcza atmosfery tak jak to czynią elektrownie cieplne, ale odpady radioaktywne są bardziej niebezpieczne i wymagają poważnych inwestycji w zabezpieczaniu i przechowywaniu. Wybuch na zwykłej elektrowni cieplnej jest kwalifikowany jako awaria, natomiast wybuch na EA powoduje katastrofę z długoterminowymi skutkami (Czarnobyl, Fukushima).

Dążenie ludzkości do postępu technicznego jest niepohamowane, więc decydującym argumentem w przyjęciu decyzji na rzecz budowy nowej EA pozostaje czynnik ekonomiczny. I właśnie tu argumentacja zwolenników projektu nowej EA nie trzyma się kupy. Okazuje się, że według obliczeń Litewskiego Instytutu Energetyki (LIE) po wybudowaniu nowej EA koszty własne produkcji energii elektrycznej aż do 2041 r. przewyższałyby o całe 18-19 centów/kWh, czyli byłyby dwukrotnie wyższe od obecnie istniejącej na rynku ceny za energię elektryczną. Wynika to z faktu, że te koszty inwestycji, której tylko część litewska wyniosłaby 7 667 mln lt, ktoś powinien pokryć. Chociaż jeżeli inwestycję rozłożyć na 60 lat, to jest możliwe, że te koszty własne wyprodukowania energii byłyby zbliżone do obecnej ceny rynkowej. Problem jednak polega na tym, że maksymalny termin eksploatacji EA wynosi właśnie 60 lat!

Pozostaje kilka pytań… Po co wcielamy w życie projekt, który ekonomicznie jest nieopłacalny? Dla pozyskania niezależności energetycznej? W takim razie czemu mają służyć łącza energetyczne ze Szwecją i Polską? Media już rozpisywały się o rozpoczęciu prac na morzu Bałtyckim. Dlaczego powinniśmy odrzucać możliwość korzystania z konkurencyjnych źródeł energii? Czy tylko dlatego, że pochodzą ze wschodu? Do kogo skierowane jest oświadczenie, że ze wschodnimi partnerami nie jest nam po drodze? Czyżby do „elity”? Która tak się martwi o swoich obywateli, że dla „świętej  idei” gotowa jest poświęcić dobrobyt tychże obywateli…

Zbigniew Jedziński

Wiceprezes AWPL

Członek sejmowego komitetu ds. ekonomiki

Gościmy

Odwiedza nas 84 gości oraz 0 użytkowników.

Login form