"Do obowiązków Państwa należy troska o obronę i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak środowisko naturalne i środowisko ludzkie, których ochrony nie da się zapewnić przy pomocy zwykłych mechanizmów rynkowych".

 

JAN PAWEŁ II
Encyklika Centesimus Annus

 

"Musimy być lepsi od innych"

Z POLSKIM POSŁEM DO LITEWSKIEGO SEJMU, ZBIGNIEWEM JEDZIŃSKIM,

ROZMAWIA dr hab. ADAM BOBRYK

Bardzo często można spotkać się z opinią, iż Polskę i Litwę łączy strategiczne partnerstwo. Czy pan podziela ten pogląd?

Tak powinno być, jednak rzeczywistość znacznie odbiega od tych deklaracji. Na Litwie politycy, a zwłaszcza prezydent Dalia Grybauskaitė, spoglądają bardziej w kierunku Skandynawii. Wiele moglibyśmy wspólnie zrobić, ale szanse na to są wykorzystywane umiarkowanie. Litwa w dużym stopniu zależy od Polski, to dla niej najkrótsza droga do Europy. Nie wszyscy jednak chcą to zrozumieć.

 

Relacje polsko-litewskie w debacie publicznej w ostatnich latach zdominowała kwestia pisowni nazwisk. Czy to faktyczny problem dla mniejszości polskiej?

Na pewno jest to problem dla polskiej dyplomacji, która od 1994 r. nie jest w stanie wyegzekwować od Republiki Litewskiej realizacji traktatu międzypań-stwowego, który uregulował tą kwestię, tak by Litwini w Polsce i Polacy na Litwie mogli oficjalnie używać swoich imion i nazwisk zgodnie z alfabetem i wymową języka ojczystego. To oczywiście nie jest sytuacja komfortowa, gdy urzędowo dokonywana jest zmiana danych osobowych. Ja sam mam już 3 nazwiska. Moje rodowe w czasach radzieckich zostało zrusyfikowane, a po odzyskaniu niepodległości przez naszą republikę uległo lituanizacji. Zniekształcanie danych osobowych to naruszenie praw człowieka. Ten problem  narasta, tym bardziej, że jest coraz więcej małżeństw z obywatelami innych krajów. W efekcie małżonkowie mają różne nazwiska, co wywołuje rozmaite perturbacje prawne, a nawet finansowe. Nikt nie może zrozumieć, dlaczego na Litwie istnieje wielki opór przeciwko liberalizacji tej kwestii – można to wyjaśnić tylko siłą zaściankowego nacjonalizmu. My jesteśmy już zmęczeni przeciąganiem tej kwestii i chyba o to chodzi.

 

Jaki problem uznałby pan za najistotniejszy dla mniejszości polskiej?

Niewątpliwie są to zagrożenia dla dalszego funkcjonowania szkolnictwa w języku polskim. Od lat instytucje państwowe, niezależnie od tego, przez jaką partię są zdominowane, dążą do ograniczenia jego atrakcyjności. Podejmowane są działania mające na celu stopniowe eliminowanie języka ojczystego z oświaty. To kłopoty z wydawaniem podręczników, konieczność prowadzenia części przedmiotów po litewsku, usunięcie polskiego jako obowiązkowego egzaminu na maturze, ujednolicenie egzaminu maturalnego z litewskiego - gdy w placówkach litewskich jest znacznie więcej czasu  przeznaczonego na jego nauczanie. Na Wileńszczyźnie widać również wyraźną  dysproporcję w finansowaniu placówek litewskojęzycznych i polskojęzycznych. Obecnie mamy problem z akredytacją polskich szkół. Przed naszymi pojawia się wiele barier. Ewidentnie próbuje się wytworzyć tendencję, by młodziPolacy wybierając szkołę, decydowali się na litewską.

 

Reprezentuje pan w Sejmie Litwy polską partię Akcja Wyborcza Polaków na Litwie. Od dawna Rosjanie są waszymi sojusznikami. Jednakże w ubiegłym roku wyraźnie przejęliście rosyjski elektorat. Wspólne działania były krytykowane przez wielu polityków. Jak pan to ocenia?

Wszyscy jesteśmy obywatelami Litwy. Ograniczanie praw do zawierania koalicji jest absurdalne. Mniejszości mają wspólne problemy i należy je razem rozwiązywać poprzez działania polityczne. W ubiegłym roku wspólnie odnieśliśmy sukces w wyborach samorządowych, a Waldemar Tomaszewski, nasz lider, odnowił mandat eurodeputowanego. Dzięki temu mamy instrumenty oddziaływania. Nie rozumiem wymierzonej w nas antyrosyjskiej retoryki. Ma ona na celu zapewne tylko ograniczanie praw mniejszości. Oczywiście są problemy w relacjach z Rosją, ale wiele razy już podkreślałem, że wojna będzie tylko w jednym przypadku – jeśli Litwa ją wypowie. Na wyszukiwaniu wrogów wśród Rosjan czy Polaków na Litwie niektórzy chcą zbić kapitał polityczny. My zaś musimy bronić się przed asymilacją.

 

Wielu polityków litewskich twierdzi, że funkcjonowanie polskiej partii jest anachronizmem, a Polacy powinni działać w innych ugrupowaniach litewskich...

Tylko AWPL podejmuje wielorakie działania na rzecz obrony społeczności polskiej. Nie unikamy najtrudniejszych problemów. Oczywiście można nas krytykować, ale kto inny podjął tyle inicjatyw służących Polakom – obywatelom Litwy? Aktywność Polaków w różnych ugrupowaniach litewskich prowadzi do rozbijania głosów naszego elektoratu, nie przynosząc nic w zamian.

 

Czy być Polakiem na Litwie to prestiż?

My Polacy jesteśmy dumni z naszej narodowości. Deklaracja polskości jest prestiżową. Funkcjonujemy na pograniczu, czerpiemy naszą kulturę duchową z różnych źródeł, pamiętamy jednak o polskich korzeniach. Spotykamy się niejednokrotnie z różnymi uprzedzeniami wobec nas, dlatego zawsze musimy być chociaż trochę lepsi od innych.

Dziękuję za rozmowę.

 

„Prestiż” Magazyn Lokalny

www.prestizmagazynlokalny.p

 

Gościmy

Odwiedza nas 13 gości oraz 0 użytkowników.

Login form