"Do obowiązków Państwa należy troska o obronę i zabezpieczenie takich dóbr zbiorowych jak środowisko naturalne i środowisko ludzkie, których ochrony nie da się zapewnić przy pomocy zwykłych mechanizmów rynkowych".

 

JAN PAWEŁ II
Encyklika Centesimus Annus

 

IDĘ POD PRĄD

Zamieszczam kolejny wywiad Adama Bobryka tym razem dla "Dziennika Trybuna" (18-20 września) i zachęcam do przeczytania.

Adam Bobryk: Po jednostronnej decyzji Litwy o wystąpieniu z ZSRR i ogłoszeniu niepodległości w 1990 r., II Zjazd Związku Polaków przyjął rezolucję popierającą suwerenność republiki. Stwierdzono też „Wyrażamy przekonanie, że w nowej Litwie, którą wspólnie tworzymy, znajdzie się godne miejsce również dla Polaków – obywateli Republiki Litewskiej”. Jak ocenia pan po 25 latach, czy te nadzieje się spełniły?

Zbigniew Jedziński: Nadzieje, że w nowej Litwie, którą wspólnie tworzymy, znajdzie się godne miejsce również dla Polaków – obywateli Republiki Litewskiej, towarzyszyły nam od początku odrodzenia narodowego. Szczególnie rozbudzone zostały zaś po wydarzeniach styczniowych, w 1991 r., gdy władze Związku Radzieckiego podjęły siłową próbę zduszenia ruchu na rzecz niepodległości. Reprezentanci wszystkich narodowości stanęli po stronie młodej republiki. Rada Najwyższa Litwy podjęła wówczas szereg sprzyjających przestrzeganiu praw człowieka dokumentów. Jednym z nich były, uchwalone 29 stycznia, poprawki do Ustawy o Mniejszościach Narodowych. Nie wszystkie te zapisy były później realizowane, ale dawały przynajmniej pewne przesłanki prawne podejmowanych działań. Niestety, po wygaśnięciu terminu w jakim obowiązywała ta ustawa, od 1 stycznia 2010 r., do dnia dzisiejszego Sejm RL blokuje przyjęcie nowej ustawy o Mniejszościach Narodowych. Konsekwencje tej zaistniałej absurdalnej sytuacji są takie, że za dwujęzyczne napisy nazw ulic, nawet na domach prywatnych, ukarano kierowników administracji tych rejonów zamieszkałych w większości przez mniejszość polską. Dyrektor samorządu rejonu solecznickiego Bolesław Daszkiewicz na mocy wyroku sądu zapłacił grzywnę w wysokości 43 400 Lt, co stanowiło jego roczne pobory. To zresztą była kolejna kara za napisy w języku polskim, które mieszkańcy, z własnej inicjatywy, wieszali na swoich posesjach. Nie mając siły dalej spierać się z absurdalną interpretacją ustawodawstwa, przeszedł na emeryturę. Natomiast od 25 lat nie zmieniło się to, że nadal mamy nadzieję, że kiedyś nasze problemy zostaną rozwiązane.

 

             Wiele kwestii spornych uregulowano w Traktacie polsko-litewskim z 1994 r. Jaka jest przyczyna, że wiele z nich jak chociażby pisownia nazwisk w oryginale, bez lituanizacji, nie zostało wdrożonych w prawodawstwie litewskim?

  Niestety strona litewska nie tylko nie wywiązała się z swoich zobowiązań, ale ciągle pogarsza sytuację polskiej mniejszości narodowej. Moim zdaniem, przyczyną jest dominacja zaściankowego nacjonalizmu w umysłach większości Litwinów, wykorzystywanie poprzez polityków litewskich tego tematu w kampaniach wyborczych oraz brak zrozumienia, że zwiększenie praw dla mniejszości narodowych tylko wzmocni ich lojalność wobec państwa litewskiego. Właśnie z tych powodów w prawodawstwie litewskim brak jest rozwiązań będących realizacją standardów Unii Europejskiej w zakresie praw mniejszości narodowych.

            Mniejszość litewska w Polsce stanowi 0,019% mieszkańców. Mniejszość polska na Litwie 6,6%. Język litewski w Polsce jako pomocniczy jest stosowany na terenie gminy Puńsk a 30 nazw miejscowości posiada też wersje litewskie. Jak kwestia polskiego języka pomocniczego i dodatkowego nazewnictwa została rozwiązana na Litwie?

            Mamy tutaj do czynienia z pełną asymetrią. Litwini w Polsce, mają wszystko co wynika z Europejskiej Karty Języków Regionalnych, a u nas jest system kar i kontroli, który ma prowadzić do faktycznej wyłączności języka urzędowego. Pomimo dużej koncentracji mniejszości polskiej dochodzącej w rejonie solecznickim do 80%, język polski można stosować tylko nieoficjalnie. Inspekcja Językowa pilnuje by nie pojawił się on w oficjalnych napisach, ani działalności administracji samorządowej. Jak najbardziej logiczne i racjonalne byłoby to, że skoro Litwa jest stroną umów międzynarodowych, gdzie zawarto szereg ulg dla mniejszości, to winny być one stosowane. Tym bardziej, że z określonych przywilejów korzystają Litwini w Polsce. Polacy na Litwie winni więc mieć podobny standard praw.

            Niedawno uczniowie szkół polskich na Litwie przeprowadzili „strajk pustych ławek”. Czy naprawdę jest tak źle, że młodzież musiała podjąć protest?

Stopniowo pogarsza się sytuacja szkolnictwa polskiego na Litwie. Podejmowane są działania mające na celu powolne eliminowanie języka ojczystego z oświaty poprzez prowadzenie części przedmiotów po litewsku, usunięcie polskiego jako obowiązkowego egzaminu na maturze, ujednolicenie egzaminu maturalnego z litewskiego – gdy w placówkach litewskich jest znacznie więcej czasu na jego nauczanie. Wszystko to czyni się jakoby dla dobra samych uczniów szkół polskich, tylko że wbrew ich woli. Wszystkie te poczynania instytucji państwowych mają na celu ograniczenie atrakcyjności szkolnictwa polskiego, czego konsekwencją jest zmniejszanie się ilości uczniów w szkołach polskich, co z kolei stwarza problem z akredytacją polskich placówek nauczania w Wilnie. Jakie jest zdanie samych uczniów i wola ich rodziców wskazują akcje protestacyjne i niedawno przeprowadzony „strajk pustych ławek”. Ukończyłem polską szkołę w czasach władzy radzieckiej. Mogę porównywać. Wszystkie przedmioty były wykładane po polsku, egzamin z języka ojczystego był obowiązujący, a egzaminy z litewskiego i rosyjskiego odpowiadały ilości przeznaczonych na to godzin nauki. Identyczne warunki posiadają obecnie chociażby szwedzkojęzyczni obywatele Finlandii. Władze litewskie mają z kogo brać przykład. Niestety dążą w innym kierunku.

            W czym tkwi fenomen partii, którą pan reprezentuje w Sejmie RL – Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Wasze ugrupowanie istnieje od 1994 r. i od tego czasu jesteście stale obecni w parlamencie. W rejonach wileńskim i solecznickim rządzicie nieprzerwanie, reprezentację macie też w innych samorządach, drugą kadencję wywalczyliście już mandat w Parlamencie Europejskim. Jak udaje się wam utrzymywać stabilne poparcie elektoratu?

AWPL ma stałe poparcie ponieważ twardo trzyma się zasady bezinteresownego służenia obywatelom. Nie podejmuje żadnych zobowiązań wobec struktur biznesowych i finansowych. Kampanie wyborcze są finansowane wyłącznie ze środków przeznaczonych na te cele z budżetu państwa, w wyniku czego nasza partia nie była ani razu obiektem skandalów korupcyjnych. Dobre wyniki wyborów polegają tylko na zaufaniu naszego elektoratu. Wyborcy oceniają efekty naszych działań. My reprezentujemy nie tylko mniejszości. Bardzo silny akcent stawiamy na kwestie socjalne. Z naszych list kandydują przedstawiciele wielu narodowości, w tym Litwini. Nie zamykamy się w getcie, a dążymy do podnoszenia poziomu życia wszystkich mieszkańców. Naszym hasłem jest „Jednością silni”. My już doświadczyliśmy na początku lat dziewięćdziesiątych, w rejonach solecznickim i wileńskim, co znaczą rządy narodowych środowisk litewskich, po tym jak parlament bezpodstawnie rozwiązał samorządy. Ludzie w terenie więc porównanie mają i oceniają jakość rządów.

            Lider AWPL, Waldemar Tomaszewski, dwukrotnie ubiegał się już o wybór na urząd prezydenta Litwy. Warto było partii reprezentującej głównie mniejszości narodowe uczestniczyć w wyborach tej rangi?

Jedną z podstawowych przyczyn stałego poparcia jakie posiada AWPL jest właśnie strategia wcielana w życie przez Waldemara Tomaszewskiego. Czy warto było liderowi partii reprezentującej mniejszości narodowe ubiegać się o wybór na urząd prezydenta Litwy? TAK. Świadczą o tym wyniki wyborów prezydenckich z 2014 r. Przykładowo w Wilnie, prezes AWPL zdobył 17,22% głosów, zajął drugie miejsce i wyprzedził m.in. mera stolicy Artūrasa Zuokasa i przedstawiciela rządzących socjaldemokratów Zigmantasa Balčytisa, wzmacniając tym samym swój prestiż oraz pozycję AWPL. Uczestnictwo w wyborach prezydenckich, pomimo nerwowej reakcji środowisk nacjonalistycznych, daje możliwość walki o realizację naszych postulatów oraz dodatkowo je nagłaśnia. Na arenie międzynarodowej promuje również Litwę jako kraj otwarty ukazując, że mniejszości uczestniczą w różnych sferach życia publicznego dążąc do rozwoju wspólnej dla wszystkich obywateli ojczyzny.

            Wiele kontrowersji wzbudził w ostatnim okresie wasz sojusz z Rosjanami i pojawienie się 9 maja 2014 r., w Wilnie, na obchodach Dnia Zwycięstwa, Waldemara Tomaszewskiego z „Gieorgijewską lentoczką”. Nie boicie się konsekwencji ze strony litewskiej opinii publicznej?

Wszyscy jesteśmy obywatelami Litwy. Ograniczenie praw do zawierania koalicji jest absurdalne. Mniejszości narodowe mają wspólne problemy. W ubiegłym roku współdziałając odnowiliśmy mandat eurodeputowanego dla Waldemara Tomaszewskiego, a w obecnym wspólnie odnieśliśmy sukces w wyborach samorządowych. Dzięki temu mamy instrumenty oddziaływania w lokalnych środowiskach. Przypięcie „Wstążki świętego Jerzego” przez Waldemara Tomaszewskiego na cmentarzu w dniu 9 maja oznacza tylko jedno – uczczenie pamięci poległych w walce z hitlerowskim najeźdźcą. To symbol pamięci i zwycięstwa. Nie dajmy się zwariować. Pokonanie faszystów było naszym wspólnym sukcesem. My walczymy o pamięć. Proszę zwrócić uwagę, że część litewskiej opinii publicznej oburza się też na fakt, że Wilno w przeszłości należało do Polski, czy na aktualną obecność języka polskiego w przestrzeni publicznej. Nas oburza zaś na przykład konkurs, który był przeprowadzony w szkołach publicznych poświęcony „skutkom okupacji Litwy wschodniej”, o charakterze wyraźnie Polskim. Obchody Dnia Zwycięstwa pokazały tylko jak łatwo w Polsce powiela się litewski punkt widzenia, bez próby zrozumienia naszego położenia. To zresztą dość powszechniejszy mechanizm. Jestem przekonany, że Macierz ma instrumenty działania by pomóc swym rodakom za granicą. Litewska opinia publiczna zaś liczy się z nami jak jesteśmy silni.

            Jest pan autorem doniesienia do prokuratora generalnego Dariusa Valysa, zarzucającego środkom masowego przekazu podżeganie do waśni na tle narodowościowym. Jakie efekty przyniosło pana działanie?

Wielokrotnie doświadczaliśmy nierównego traktowania, czy uszczypliwości w mediach. Mnie szczególnie oburzył fakt, że w państwowej telewizji LRT, w programie „Savaitė”, redaktor bezpodstawnie zarzuciła AWPL i jej liderowi, Waldemarowi Tomaszewskiemu, nielojalność wobec państwa litewskiego. Uważam, że takie wypady pod adresem naszej partii podżegają do waśni na tle narodowościowym. Prokuratura skargę odrzuciła. Wynikiem tego działania było jednak to, że podobne wypady w tej telewizji się nie powtórzyły.

            Dlaczego po głosowaniu nad poprawkami do ustawy o informowaniu społeczeństwa zarzucił pan posłom litewskim „mentalność sowiecką”?

           Ta ustawa ogranicza w jakimś stopniu swobodny dostęp do informacji. Przyjęto ją na fali antyrosyjskiej histerii. Dało się odczuć również pewną presję psychiczną, że zmiany te należy przyjąć bo to jest związane z bezpieczeństwem państwa. Sowiecka mentalność polega na tym, że wszystko, co jest sprzeczne z linią „jedynie słusznej” partii powinno być zabronione. Przyjęcie poprawek do ustawy ograniczających dostęp do mediów, mających odmienne zadanie od narzucanego przez elity polityczne, świadczy o głęboko zakorzenionej sowieckiej mentalności wśród polityków litewskich. My doświadczyliśmy przez lata co to znaczy dyktatura, marzeniem wielu pokoleń była wolność i demokracja, tym bardziej więc dziś nie może być zgody na działania ograniczające wolność słowa i swobodę przepływu informacji.

            Litewski publicysta, Šarūnas Černiauskas, stwierdził, że jest pan „znany z nieordynarnych wypowiedzi”. Co miał na myśli?

            Moje wypowiedzi, nie zawsze są zgodne z linią „prawdy” głoszonej przez większość rządzących oraz podlegające im media. W sytuacji, gdy wszyscy podążają w jednym kierunku, ja idę pod prąd. Chcę by moje wypowiedzi prowokowały do myślenia, a nie do kopiowania i powielania czyichś myśli. Wielu nie podoba się też fakt, że demaskuję stosowanie podwójnych standardów. Niektórych to jednak naprawdę boli, że mówię o świecie bez różowych okularów, opisując go jaki jest on naprawdę, bez owijania w bawełnę i dobierania słów.

            Dziękuję za rozmowę.

 

Gościmy

Odwiedza nas 26 gości oraz 0 użytkowników.

Login form